Reklama

Mateusz Krautwurst. Wokalista, kompozytor, autor tekstów, producent muzyczny. Autor powieści "Pojednanie". Finalista programu "The Voice of Poland", którego finał odbędzie się dzisiaj (w sobotę) w TVP2 o godzinie 20:00. Oglądaj i kibicuj Mateuszowi. Nam udało się wczoraj wieczorem przeprowadzić krótką rozmowę z Mateuszem:

Proszę mi w pierwszej kolejności powiedzieć, co powoduje, że młody muzyk i kompozytor, cieszący się powodzeniem, widoczny w mediach, pisze książkę?

Mateusz Krautwurst: Cały szkopuł w tym, że pisałem wcześniej niż zacząłem poważnie traktować śpiewanie;) Miałem bardzo wymagającą nauczycielkę języka polskiego - Panią Kearney. Dużo pisaliśmy, a ja z natury nie umiem zmieścić się z wyczerpującą (według mnie) odpowiedzią na pytanie, charakterystyką postaci czy jakimkolwiek poruszanym pisemnie wątkiem na kartce A4. Zawsze stanowiło to dla mnie wyzwanie... Mnóstwo dygresji... To cały ja.

.

Pisanie i komponowanie jest bardzo podobne. Słowo i muzyka mogą być metafizycznymi zdjęciami konkretnych emocji, potrafią zamykać pewne emocje w swoich ramach, by każdy mógł do nich dotrzeć. Proza jest w pewnym sensie podobna do jazzu - pozwala na improwizację, jeśli znamy dobrze temat. Pozwala skupić się na nim, spojrzeć na niego pod każdym kątem. I jazz i proza pozwalają na próby i błędy, jeśli puenta posiada sens. W części literackiej nie dotyczy to wyłącznie prozy, ale i muzyka popowa posiada dziś elementy jazzu. Całkiem z innej beczki, dziś ciężko być po prostu wokalistą. To nie do końca mój wybór, bo los pozwolił mi spotkać mnóstwo mądrych ludzi, którzy pośrednio wpływali na moje decyzje, na edukację, na wykształcenie w końcu. Wszechstronność była zawsze darem. Jedyną obawą była ślepa uliczka, w której na końcu można znaleźć siebie, który nie jest w żadnej ze swoich dziedzin naprawdę dobry. Wierzę jednak, że mam w sobie mnóstwo emocji i przemyśleń, którymi pragnę się dzielić. Robię to dostępnymi mi narzędziami, więc przede wszystkim przez muzykę, lecz również słowo. Piszę muzykę i teksty do niej, lecz książka była marzeniem od zawsze. To w niej mogłem czuć wolność od nut, pod którymi muszą zgadzać się sylaby, gdzie należy uważać na transakcentacje, gdzie ilość sylab dyktuje w końcu ilość zdań. Jest też tak, że to natchnienie pozwala muzykom pisać te najprawdziwsze dla nich nuty. Ja tak mam. Ta sama siła pozwala do konkretnej harmonii stworzyć melodię i tekst w tym samym czasie lub w dowolnej kolejności. Ta sama siła popchnęła mnie też do zamknięcia tematu książki, która będzie niejednoznaczna, ciężka do włożenia jej do konkretnej szuflady. Mnie też ciężko do takiej szuflady zmieścić.

Zwłaszcza, że nie jest to literatura rozrywkowa, lecz mam wrażenie, bardziej rozrachunek z własną przeszłością i doświadczeniami niż czysta fabuła. A może się mylę?

MK: Skłamałbym, gdybym powiedział, że książka jest o nieznanych przeze mnie uczuciach, stanach... Nie jest jednak książką o mnie - to byłoby zbyt proste. Z całą pewnością nie tylko empatia pozwala mi na utożsamienie się z głównym bohaterem "Pojednania", ale nie stanowimy nawet lustrzanego odbicia. Jeśli miałoby nas łączyć zwierciadło, to wybitnie krzywe, gdzie każda barwa jest przejaskrawiona, krawędzie obrazu zbyt ostre a tło po prostu rozmazane.

Z drugiej strony jest Pan bardzo młodym człowiekiem, a w swoim CV ma Pan dokonania, którymi można by obdzielić niejedną osobę. Jak Panu się to udaje? Jak się żyje na co dzień z taka pasją, pomysłami i energią w głowie?

MK: Jestem młodym człowiekiem, bo mam 25 lat. Z drugiej strony 25 lat skończyłem w maju, więc bliżej mi już do 30-stki niż do 20-stki. Wymyśliłem też taką zasadę, że do swoich lat mogę dodawać wiek swojego dziecka, co czyni mnie 28-letnim facetem. Ze sceną jestem związany od dziecka, więc i samej nauki, i doświadczenia zawodowego mam sporo. Na szczęście nie czyni mnie to dziełem skończonym i jestem w ciągłym ruchu. Rozwijam się i dużo uczę. Dotykam rejonów dla mnie odległych kilka lat temu. Staram się czytać więcej, a z pewnością z większym zrozumieniem, staram się z taką samą uwagą słuchać muzyki. Na szczęście słowo i dźwięk posiadają jeszcze wiele nieodkrytych terenów. Pasja od zawsze była sposobem na codzienność i miałem w życiu wiele szczęścia, ale włożyłem też w to wiele pracy, że mogę dziś żyć z muzyki, mogę tworzyć dla siebie oraz osób, które decydują się na współpracę ze mną.

Zawsze mnie interesowało, czy artysta rano np. je śniadanie w domu, jak zwykły człowiek, czy jak w filmach - pochłania kawę w locie, potem  krakersy w studio, hamburger w samochodzie, itd ...

MK: Na szczęście jest wciąż czas na domowe obiady. Sam gotuję jak tylko mam na to czas. Ze względu na bałagan w życiu prywatnym i rwany kontakt z dzieckiem dom stał się dla mnie miejscem bardzo ważnym. Wspólne śniadania z córką, wspólne posiłki, w ogóle, bardzo zbliżają i staram się proces "szamania" pielęgnować. Nie mam problemu z jedzeniem na mieście, ale sam wychowałem się w ciepłym i rodzinnym domu. Bardzo chcę choć namiastkę tego ofiarować swojemu dziecku. Cóż, na pewno staram się z całych sił, co nie ułatwia ani tysiąc pomysłów na minutę, ani ogrom energii, ani nietypowy sposób na zarabianie... Dziś jestem szczęśliwy a twarze mojej córki i dziewczyny zdobią uśmiechy. Sam lubię siebie uśmiechniętego, więc takiego siebie muszę też ofiarować najbliższym. Jest ok.

Rozmawiał Krystian Kryczyński.

Dzisiaj, sobota, w TVP2 o godzinie 20:00 wielki finał "The Voice of Poland". Oglądaj i kibicuj Mateuszowi.

 

BESTSELLERY

1
Ścieżki miłości
Andrzej Monastyrski
2
3
4
5
6
7
8
9
10