Stanisław Turowski – „Książka o miłości”.

Ta pozycja zwróciła moją uwagę z dwóch powodów. Ze względu na autora. Pisarz znany. Ukazało się około dwudziestu jego książek, głównie prozatorskich. I tytuł. Skromny, jakby zapraszający. Razem - Alfred Siatecki „Psie kochanie”. Jest to oryginalna, śmiało zaprojektowana powieść o miłości zwierząt do ich opiekunów, ale jest to także pieśń o miłości, jaką człowiek obdarza zwierzęta.

 

.

 

Dla osób już doświadczonych w przyjaznych kontaktach z czworonogami czy innymi „nieludzkimi” stworzeniami okazja do porównań. W tych relacjach jest swoiste piękno, mogące uszlachetniać Czytelnika. Pies kocha miłością wielką, szczerą, bezinteresowną. Człowiek też potrafi się odpłacić za ofiarowaną mu wierność. Zdolny jest do poświęcenia, wyrzeczeń, wyrozumiałości, cierpliwości. Kolejne karty książki odsłaniają nam pewne tajemnice, sposoby okazywania sobie przywiązania w wykonaniu bohatera i jego psa. Zdarzenia dzieją się w dość typowej scenerii (dom, osiedle podmiejskie, praca w biurze). Na stronach tej książki spotykamy ludzi różnych zawodów, życzliwie ustosunkowanych również do cudzych zwierzaków. Pies subtelnie zbliża sąsiadów. W ogóle oswojone zwierzęta, a chyba psy najbardziej, przyczyniają się do integrowania małych społeczności lokalnych, mówiąc nieco górnolotnie, lecz poważnie. Nieraz pełnią bardzo użyteczne role.
„ - Są psy przyjaciele, nauczyciele, policjanci, rehabilitanci, przewodnicy...
-  A on...? - przerwała mi Marychna, pokazując oczami na Gacka.
- A on jest jedynym takim psem na świecie.”(Alfred Siatecki „Psie kochanie” s. 51)
Służą wymianie informacji na obowiązkowych przechadzkach ze smyczą w ręku. Dają lepszą ochronę przed kradzieżami i obcymi o podejrzanych intencjach. Redaktor, narrator o swojego psa Gacka, potem sunię Almę, bardzo dba w normalnej codzienności. Szczególnie wszelką pomoc zwierzęciu niesie, gdy zostaje ono przyciśnięte chorobą. Jak wielu z nas pełni wtedy rolę pielęgniarza, wozi „pacjenta” do weterynarza, wykupuje leki w aptece, ponosi różne wydatki, ofiarowuje swój czas. Czuje się do końca odpowiedzialny za swego pupila. Książka miejscami wzruszająca. Na pewno interesująca dla „zaprawionych” właścicieli psów (nie tylko psów), bardzo pomocna osobom, które zamierzają swoje życie wzbogacić troskami o psa, wzbogacić radością płynącą z przyjaźni, miłości między człowiekiem i psem, bądź innym zwierzęciem. Omawiana tu lektura w świadomości Czytelnika wywołuje pewien obraz kontrastów w warunkach życia zwierząt, zależnie od pokładów szlachetności ich opiekunów. Sam o tym co nieco też wiem. Wychowałem się „wśród zwierząt”, w wiejskim gospodarstwie. Dola niektórych psów łańcuchowych to jakby obóz koncentracyjny. Dlatego chyba autor pisze: „Pewnie wszystkie psy na świecie, które w młodości odczuły, co oznacza brak opiekuna i jedzenia, sumiennym stróżowaniem starają się zasłużyć na wdzięczność”(s. 45). W pierwszych chwilach kartkowania książki wydaje się, iż jest to powieść o psach, ale po przeczytaniu obszerniejszych fragmentów, dalej - całości, powstaje (i pozostaje) dość silne przekonanie, że jest to rzecz także, albo przede wszystkim, o ludziach. Na koniec obiegowe powiedzenie: „Pokaż mi swojego psa, a powiem ci, kim jesteś”.

„Gazeta Lubuska” 2011

BESTSELLERY

1
Ścieżki miłości
Andrzej Monastyrski
2
3
4
5
6
7
8
9
10